Witajcie. ♥
Na początku chciałabym przeprosić,że nie pisałam tak długo żadnych wpisów,ale nie miałam dostępu do komputera. W tym tygodniu postaram się nadrobić zaległości. Ten weekend zaczął mi się już w piątek. Po szkole wróciłam do domku,aby coś zjeść,ogarnąć się i takie tam sprawy. Około 15 poszłam do Agatki,gdzie siedziała już tam Julia. Miałyśmy się spotkać z kolegami,ale plany nie wypaliły,ponieważ Tomcio miał trening. :( Słuchałyśmy sobie muzyki,odpoczywałyśmy,były chwile,że poleciały nam łzy,ale to tak bywa jak rozmawiamy sobie jak przyjaciółki z przyjaciółkami o swoich problemach. Wygadałam się,ulżyło mi i czułam się lepiej. Gdy doszła do nas Ola,wyszłyśmy od Agatki i poszłyśmy na przystanek,by dojechać na drzwi otwarte w naszej szkole.Spotkałyśmy po drodze Norbiego,który jechał na SKS z siatkówki. Gdy dojechałyśmy już do szkoły,dziewczyny były gotowe tańczyć,bo chodzą na zajęcia taneczne,a ja niestety na teatralne. Podczas gdy one robiły sobie przerwy,chodziłyśmy sobie po klasach,obserwując co się dzieje. Wypiłyśmy sobie herbatkę angielską i zjadłyśmy po ciasteczku.Tak minęły nam drzwi otwarte. O godzinie 19 wracałyśmy sobie,można powiedzieć,że była ta droga spokojna. Agata poszła z Wodą do niej po rzeczy,bo zrobiły sobie wspólną nockę,a ja z Julką tymczasem sprawdzałyśmy o której ona ma tramwaj. Gdy wsiadła już do tramwaju,dziewczyny poszły mnie odprowadzić i przejść się na Piotrkowską. Jak tylko wróciłam do domu,poszłam szybko spać,bo byłam mega padnięta. Następnego dnia musiałam niestety wstać bardzo wcześnie,bo w piątek nie chciało mi się myć włosów,a o 10 miałam dodatkowy angielski. Wróciłam 12:30 do domu,ogarnęłam się,zjadłam późne śniadanie i umówiłam się z Dominiką,Zuzą i Martą.Było bardzo ciekawie i śmiesznie. To nic,że całe manu nas słyszało. :o Spędziłam z nimi miło czas. Kiedy wróciłam była sama w domu około 3 godzin,więc puściłam na maxa muzykę i zaczęłam sobie płakać(wspomnienia,niespełnione marzenie) takie tam sprawy. :( Dzisiaj niedziela,ostatni dzień odpoczynku,spędziłam go rano z Inez,Amandą i jej bratem w drodze do kościoła. :D Ja taka grzeczna. :o Na obiad przyszła do mnie babcia,jak zazwyczaj co drugą niedzielę. Spędziłam go rodzinnie i w końcu relacje z rodzicami mi się poprawiły. *.* Jedyny dzień,w którym poświęciłam czas na naukę matematyki,jestem z siebie dumna,bo ją rozumiem. Tak się troszkę rozpisałam,ale już kończę,bo muszę się jutro do szkoły przygotować. Czekajcie cierpliwie do następnego,jutrzejszego wpisu.



