środa, 12 lutego 2014

Szczęśliwa,a może jednak nie?

Czemu akurat wpis na ten temat? Co mnie wzięło na smęty? Może dlatego,że od jakiegoś tygodnia mam totalną załamkę,niedługo może dojść do jakieś depresji... Codziennie,a zazwyczaj przed spaniem ryczę jak głupia. Łza za łzą leci. Z szczęścia jak zarówno i ze smutku. Nie lubię tego stanu,bo wtedy mam ochotę się zabić,pociąć,ale jednak tego nie robię,bo mam za mało odwagi,żeby wziąć coś ostrego do ręki. Może lepiej jak nie będę myśleć o takich rzeczach,bo mnie zamkną jeszcze w psychiatryku,ale i tak nic nie pomoże na moją główkę. :C Co robić? Zależy mi na kimś,ale ja już nie wiem na czym stoję. Mówi się,że nie wraca się do tej samej rzeki,ale ja bym na ten temat mogła pogadać.Wpierw muszę pogadać z tą osobą,ale to jest w moim przypadku najgorsze,bo boję się,że się zawiodę. Dobrze,że mam takie osoby,którym mogę się wyżalić,bo jak to zrobię,to potem czuję lekką ulgę na sercu. Chciałabym mieć to już z głowy. Strasznie się przyzwyczajam do osób,a potem jak odchodzą ciężko mi o nich zapomnieć. Właśnie jestem na takim etapie. 16 stycznia rozstałam się z chłopakiem,a dokładnie 24 stycznia bylibyśmy już 3 miesiące ze sobą. Mimo tego,że w jakimś stopniu mnie zranił,nie mogę o nim zapomnieć. To jest jeden z kilku problemów,z których sobie wieczorami popłakuje. To nie dla mnie... Za szybko ludziom ufam. Nie myślałam,że będzie tyle dla mnie znaczyć,a jednak się myliłam. Znaczy dla mnie bardzo dużo. Sądzę,że to będzie taka osoba, o której nigdy nie zapomnę. Chciałam zapomnieć,ale ja nie potrafię. Tak mocno go kochałam i niestety,albo stety kocham go jeszcze. Podobno jak się kocha to się wybacza wszystko,nawet te najgorsze rzeczy np. zdrady. Ogólnie rzecz biorąc mam mętlik w głowie,bo szczerze mówiąc zależy mi na dwóch osobach i tu się muszę jeszcze zastanowić,aby później niczego nie żałować. No,więc wracając do tematu jestem szczęśliwa,czy może nie? Sądzę,że w jakimś stopniu na pewno jestem,bo mam rodzinę,przyjaciół,znajomych,na których mogę liczyć. To oni są moim szczęściem. Wiadomo,każdy człowiek w pewien sposób jest szczęśliwy,czasem może nie dosłownie,ale jest. Pisząc to już zaczynam płakać,nie wiem co się ze mną dzieje od jakiegoś czasu. Jestem inna niż kiedykolwiek indziej... Czy to dlatego,że jestem w wieku nastoletnim? Czy po prostu mam takie zjebane życie? Sądzę,że pewnie to i to,bo to nie zawsze jest moja wina,czy tego,że mam taki wiek... Każdy to przechodzi. Jestem w takiej samej sytuacji,jak parę innych dziewczyn. Do czasu,gdy sama tego nie przeżywałam,uważałam,że dziewczyny,które się wszystkim przejmują,to coś z nimi nie tak,ale zrozumiałam to,że bardzo je to boli. Mnie do tej pory boli,że się z Kubą rozstałam. Gdyby się okazało,że czujemy to samo,to bardzo bym chciała,abyśmy byli razem,abyśmy zaczęli wszystko od nowa. Po prostu zapomnieli o przeszłości i żyli teraźniejszością. Wiadomo,nie zapomnę tego,ale chociaż wybaczę. Każdy zasługuje na drugą szansę,bo wtedy uważamy,żeby nie popełnić tego samego błędu,ale jak się to powtarza to serio znaczy,że coś jest z tą osobą nie tak,albo chcę nas ponownie zranić.
To może dzisiaj na tyle. Postaram się coś jeszcze wieczorkiem napisać,ale jeśli nie to wpis pojawi się jutro.
Włączcie sobie:
http://www.youtube.com/watch?v=PaW6cAtWaHI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz